czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 5

Wstałam, dosyć wcześnie bo o 8:30. Mam nadzieje, że dziś mama będzie normalna.
Założyłam  jakieś ciuchy,  oczywiście ładniejsze niż zwykle, bo dziś była niedziela.Uczesałam się ładnie
Nie miałam  ochoty nigdzie wychodzić.  Nie chodziłam do kościoła odkąd mama.....To było tak dawno temu,  całe szczęście, że chociaż ojciec o mnie pamiętał.Morgan mnie zmieniła, wcześniej poza szkołą nigdzie nie wychodziłam.Rzadko się uśmiechałam, to pewnie  ta przyjaciółka na zawsze (?).Spróbuję żyć tak jak żyłam 5 lat temu.Nie będzie łatwo, ale się postaram, dla niej...
Nagle rozległ się dźwięk mojego telefonu:
- Mhm, nowy SMS- powiedziałam sama do siebie
"Przyjdź dzisiaj do kawiarni, pogadamy :) Morgan"
Nie miałam  nic innego do roboty, więc  postanowiłam, że wyjdę zaraz po śniadaniu.
- Cześć- powiedziałam schodząc do kuchni
-Hej słońce- odpowiedział zadowolony ojciec
- Co na śniadanko?-zapytałam i usiadłam obok
- Grzanki z serem i pomidorem- odpowiedział i poszedł wyjąć je z mikrofali
Zjadłam dwie grzanki, popiłam sokiem i wstawiłam do zmywarki
- Tato,idę do Morgan wkrótce wrócę- powiedziałam zakładając buty i kurtkę
- Dobrze-odpowiedział ojciec
Wyszłam z domu, kroki skierowałam do kawiarni w której się umówiłyśmy.
Usiadłam na krześle i zamówiłam małe lattè i czekałam na Morgan.
Dziewczyna zjawiła się 5 minut po tym, również zamówiła kawę
-Wiesz, nigdy nie miałyśmy okazji porozmawiać prywatnie- powiedziała
- Co nasz na myśli?-zapytałam zdziwiona
- Ty masz w ogóle chłopaka?- rzuciła nagle
- Nie, nikt by mnie nie chciał- odpowiedziałam
- Ojoj, to nie dobrze- zauważyła- Może ci kogoś znajdę?
- Nie dziękuje- odpowiedziałam
W tej chwili Morgan powiedziała:
- Znajdę ci chłopaka jak ulał- powiedziała i wyszła
- Ale ja nie chcę...-powiedziałam
Było już za późno.Morgan wyszła. Zastanawiałam się co wykombinuje.
Dokończyłam kawę i wyszłam.
Poszłam na chwilę do parku, aby porozmyślać. Gdy  byłam w parku zadzwoniła Morgan
-Gdzie jesteś?-zapytała podekscytowana
- W parku, a co?-odpowiedziałam
- Czekaj na mnie, zaraz tam będę- powiedziała tajemniczo
- Będę przy wejściu- powiedziałam i rozłączyłam się
Ciekawa byłam co  wymyśliła. Nie musiałam długo czekać, 20 minut i tyle
Morgan szła uśmiechnięta, jednak nie sama...  był z nią chłopak
- Christina, to jest Matthew...

Taki krótki, ale następny będzie dłuższy( przynajmniej w mojej głowie jest długi)
Komentujcie :>





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz