Chyba już nie będę pisała tego opowiadania. Skończyły mi się pomysły. Pracuję teraz nad innym blogiem. Bardzo przepraszam. Bloga albo usunę albo zamienię na użytek innego pomysłu. Podam wam też link do nowego bloga.Jeszcze raz przepraszam :<
Ruszaj się tło
niedziela, 28 kwietnia 2013
sobota, 20 kwietnia 2013
Rozdział 8
Właśnie skończyliśmy lekcje. Gdy przebierałam się w szatni Matt stał i czekał na mnie.
- Gotowa jesteś?- zapytał gdy wychodziłam ubrana
- Jasne, chodźmy- odpowiedziałam.
Szliśmy przez miasto, nagle zauważyłam wywieszkę o imprezie
Zapraszamy na IMPREZĘ osoby w wieku 18- 25 lat
W dniu 23 04 od godziny 18:00 do 03:00.
MOŻE BYĆ ALKOHOL.Serdecznie ZAPRASZAMY
Klub "Misteria"
- Możemy się tam wybrać- zaproponowałam
- A jak załatwisz sobie dowód?- spytał Matt
- To nie jest takie trudne, można mieć fałszywkę- powiedziałam
- O nie, ja nie będę oszukiwał- powiedział stanowczo chłopak
- A ja pójdę, i będę się świetnie bawić- powiedziałam i poszłam dalej sama
- Czekaj!...- krzyknął Matt
Ale ja byłam już za daleko. Chciałam iść na tą imprezkę. Zrobiłam sobie fałszywy dowód. Po tym wróciłąm do domu
- Gdzie to się szlajasz moja droga?- zapytał ojciec nieco zdenerwowany
- Przedłużyli nam lekcje- odpowiedziałam
- Przedłużyli do 21?!- zdziwił się ojciec
- Byłam na mieście- poprawiłam się
- Dobrze już, masz kolacje, leży na stole- powiedział
Zjadłam kolację i udałam się na górę. Umyłam się ,przebrałam i położyłam się do spania.
Nie mogłam zasnąć, ciągle myślałam o tej imprezie.Cieszyłam się że ojciec jedzie jutro w delegację i nie będzie go w domu przez 4 dni. Jeszcze trochę pomyślałam i usnęłam.
Spałam dosyć długo, bo w dniu imprezy mieliśmy wolne od szkoły.
-----------------------------------------------------------------
Następny rozdział powinien być dłuższy.
Będzie bardziej napakowany akcją :D
A przy okazji: Teraz będę pisać bardzo nieregularnie. Muszę sobie uregulować to pisianie
- Gotowa jesteś?- zapytał gdy wychodziłam ubrana
- Jasne, chodźmy- odpowiedziałam.
Szliśmy przez miasto, nagle zauważyłam wywieszkę o imprezie
Zapraszamy na IMPREZĘ osoby w wieku 18- 25 lat
W dniu 23 04 od godziny 18:00 do 03:00.
MOŻE BYĆ ALKOHOL.Serdecznie ZAPRASZAMY
Klub "Misteria"
- Możemy się tam wybrać- zaproponowałam
- A jak załatwisz sobie dowód?- spytał Matt
- To nie jest takie trudne, można mieć fałszywkę- powiedziałam
- O nie, ja nie będę oszukiwał- powiedział stanowczo chłopak
- A ja pójdę, i będę się świetnie bawić- powiedziałam i poszłam dalej sama
- Czekaj!...- krzyknął Matt
Ale ja byłam już za daleko. Chciałam iść na tą imprezkę. Zrobiłam sobie fałszywy dowód. Po tym wróciłąm do domu
- Gdzie to się szlajasz moja droga?- zapytał ojciec nieco zdenerwowany
- Przedłużyli nam lekcje- odpowiedziałam
- Przedłużyli do 21?!- zdziwił się ojciec
- Byłam na mieście- poprawiłam się
- Dobrze już, masz kolacje, leży na stole- powiedział
Zjadłam kolację i udałam się na górę. Umyłam się ,przebrałam i położyłam się do spania.
Nie mogłam zasnąć, ciągle myślałam o tej imprezie.Cieszyłam się że ojciec jedzie jutro w delegację i nie będzie go w domu przez 4 dni. Jeszcze trochę pomyślałam i usnęłam.
Spałam dosyć długo, bo w dniu imprezy mieliśmy wolne od szkoły.
-----------------------------------------------------------------
Następny rozdział powinien być dłuższy.
Będzie bardziej napakowany akcją :D
A przy okazji: Teraz będę pisać bardzo nieregularnie. Muszę sobie uregulować to pisianie
wtorek, 16 kwietnia 2013
Rozdział 7
Nastał ranek. Mój budzik zadzwonił 6:50.Był piękny październikowy poranek. Zaspana zeszłam leniwie z łóżka i podeszłam do okna. Odsłoniłam zasłony i otworzyłam szeroko okno. Odetchnęłam parę razy świeżym powietrzem.Po obudzeniu się do końca podeszłam do szafy i wyjęłam niebieski podkoszulek, koszulkę w kratkę , czarne getry i moje ulubione trampki w kolorze czarnym. Wzięłam wszystkie potrzebne książki i zeszłam na dół.Na dole tata szykował się do pracy
- Cześć słonko, śniadanko masz na stole ja lecę do pracy- powiedział szybko i wyszedł
- Dobra-odpowiedziałam gdy wychodził
Zaraz zabrałam się za śniadanie którym była warzywna kanapka
Po śniadaniu i wypiciu soku, ubrałam swoją kurtkę i wyszłam do szkoły
Wyszłam gdy była 7:20. W połowie drogi spotkałam Matt'a.
-Cześć!-powiedziałam mijając się z chłopakiem
-O, cześć!-odpowiedział Matt
- Idziemy razem?-zapytałam
-Jasne- powiedział Matt
No i poszliśmy razem. Jak wczoraj dużo rozmawialiśmy. Dowiedziałam się o nim dużo ciekawostek:
Mieszka tu od urodzenia ale rzadko wychodził na dwór. Jego matka zginęła gdy był mały.
Ale najciekawsze powiedział mi tuż przed szkołą:
-Czekaj! Od dawna mi się podobałaś ale jakoś.. nie miałem odwagi do ciebie zagadać- powiedział nieśmiało
-Ygh... serio?- upewniałam się pytająco
- Jasne, jesteś śliczna i mądra- powiedział trochę pewniej
- Dzięki, dziwne że cię nie zauważyłam- odpowiedziałam śmiejąc się
- Chris...- zaczął Matt
- Tak?-
-Czy...
- No wyduś to z siebie!
- Czy zostaniesz moją dziewczyna?- skończył Matt cały drżąc
- Eeem, no ja... Tak ! - odpowiedziałam
- Super, no teraz chodźmy na lekcje- powiedział nie dowierzając
- Ok, chodźmy- powiedziałam
No i poszliśmy. On miał fizykę, ja biologię
W tym dniu gadaliśmy na każdej przerwie.Morgan była zachwycona, ale nie wiedziała że nawet jemu nie otworzyłam w pełni swego świata
--------------------------------------------------------------------
Przepraszam ,że tak późno ale miałam problemy z internetem
Mam nadzieje że się podoba
- Cześć słonko, śniadanko masz na stole ja lecę do pracy- powiedział szybko i wyszedł
- Dobra-odpowiedziałam gdy wychodził
Zaraz zabrałam się za śniadanie którym była warzywna kanapka
Po śniadaniu i wypiciu soku, ubrałam swoją kurtkę i wyszłam do szkoły
Wyszłam gdy była 7:20. W połowie drogi spotkałam Matt'a.
-Cześć!-powiedziałam mijając się z chłopakiem
-O, cześć!-odpowiedział Matt
- Idziemy razem?-zapytałam
-Jasne- powiedział Matt
No i poszliśmy razem. Jak wczoraj dużo rozmawialiśmy. Dowiedziałam się o nim dużo ciekawostek:
Mieszka tu od urodzenia ale rzadko wychodził na dwór. Jego matka zginęła gdy był mały.
Ale najciekawsze powiedział mi tuż przed szkołą:
-Czekaj! Od dawna mi się podobałaś ale jakoś.. nie miałem odwagi do ciebie zagadać- powiedział nieśmiało
-Ygh... serio?- upewniałam się pytająco
- Jasne, jesteś śliczna i mądra- powiedział trochę pewniej
- Dzięki, dziwne że cię nie zauważyłam- odpowiedziałam śmiejąc się
- Chris...- zaczął Matt
- Tak?-
-Czy...
- No wyduś to z siebie!
- Czy zostaniesz moją dziewczyna?- skończył Matt cały drżąc
- Eeem, no ja... Tak ! - odpowiedziałam
- Super, no teraz chodźmy na lekcje- powiedział nie dowierzając
- Ok, chodźmy- powiedziałam
No i poszliśmy. On miał fizykę, ja biologię
W tym dniu gadaliśmy na każdej przerwie.Morgan była zachwycona, ale nie wiedziała że nawet jemu nie otworzyłam w pełni swego świata
--------------------------------------------------------------------
Przepraszam ,że tak późno ale miałam problemy z internetem
Mam nadzieje że się podoba
sobota, 6 kwietnia 2013
Rozdział 6
Staliśmy w parku jak osłupieli. Ja nie mogłam wydusić z ciebie ani słowa
- Cześć- wykrztusiłam cichym głosem
- Hej- odpowiedział chłopak równie cicho
Nagle, uśmiechnęłam się sztucznie i powiedziałam
- Przepraszam cię na chwilkę-powiedziałam i odciągnęłam trochę Morgan
- Kto to jest?-zapytałam
- Kolega, a co?-rzuciła Morgan
- Mówiłam ci, że nikogo nie chcę- powiedziałam szorstko
- Ależ chcesz-odpowiedziała zapewniając
- Dobra niech ci będzie- powiedziałam i wróciłam do chłopaka
Usiedliśmy w ciszy na ławce. Żadne z nas nie mogło nic powiedzieć.
Zauważyłam że chłopak chce przerwać tą ciszę, ale się waha.Umiem wyczuwać uczucia, chodź sama ich nie okazuję.
- No więc... jesteś kolegą Morgan- powiedziałam w pewnej chwili
- Tak- odpowiedział chłopak nieśmiało
- Nie bój się- powiedziałam z uśmiechem
- Nie boję- powiedział i odwzajemnił uśmiech
- Może opowiesz mi coś o sobie?-zapytałam
- Dobrze, jak już wiesz na imię mam Matthew,i mieszkam nie daleko- powiedział wskazując na wysoki budynek w mieście
- Aha, Christina, też mieszkam nie daleko- powiedziałam
-Może się przejdziemy?- zapytał cicho Matthew
- Z miłą chęcią- odpowiedziałam
Poszliśmy dalej w park. Dużo rozmawialiśmy chodząc ścieżką, i między drzewami."Bawiliśmy" się opadłymi liśćmi drzew.Po drodze wymieniliśmy się numerami telefonów. Opowiadaliśmy sobie o wszystkim, no prawie.... Po długim spacerze wróciliśmy do niecierpliwiącej się Morgan.
- I jak?- zapytała
- Wspaniale- odpowiedziałam
Spojrzałam na zegar w telefonie. Było już po 18.
- Ok, ja już muszę lecieć- powiedziałam
- Pa- odpowiedziała Morgan
- Do zobaczenia- odpowiedział Matt
- Na pewno - powiedziałam z uśmiechem i ruszyłam w kierunku domu
Matt i Morgan poszli zaraz za mną, Widziałam jak szli w kierunku miasta
Weszłam do domu. Tata czekał na mnie z kolacją
- Gdzie to się chodzi do późna?- powiedział i roześmiał się
- A, gdzie ja nie byłam - powiedziałam i usiadłam w kuchni
-Smacznego- powiedział i wrócił do swojej gazety.
Zjadłam ze smakiem kanapki.
Poszłam na górę, wzięłam prysznic, ubrałam piżamę i wróciłam na dół.
Włączyłam telewizor i obejrzałam film który chciałam zobaczyć od tygodnia.
Po filmie którym był "Titanic" udałam się do pokoju na spoczynek
Zasłoniłam okno, zgasiłam światła i położyłam się na łóżku.Spałam nie wiem jak mocno, byłam bardzo zmęczona.
- Cześć- wykrztusiłam cichym głosem
- Hej- odpowiedział chłopak równie cicho
Nagle, uśmiechnęłam się sztucznie i powiedziałam
- Przepraszam cię na chwilkę-powiedziałam i odciągnęłam trochę Morgan
- Kto to jest?-zapytałam
- Kolega, a co?-rzuciła Morgan
- Mówiłam ci, że nikogo nie chcę- powiedziałam szorstko
- Ależ chcesz-odpowiedziała zapewniając
- Dobra niech ci będzie- powiedziałam i wróciłam do chłopaka
Usiedliśmy w ciszy na ławce. Żadne z nas nie mogło nic powiedzieć.
Zauważyłam że chłopak chce przerwać tą ciszę, ale się waha.Umiem wyczuwać uczucia, chodź sama ich nie okazuję.
- No więc... jesteś kolegą Morgan- powiedziałam w pewnej chwili
- Tak- odpowiedział chłopak nieśmiało
- Nie bój się- powiedziałam z uśmiechem
- Nie boję- powiedział i odwzajemnił uśmiech
- Może opowiesz mi coś o sobie?-zapytałam
- Dobrze, jak już wiesz na imię mam Matthew,i mieszkam nie daleko- powiedział wskazując na wysoki budynek w mieście
- Aha, Christina, też mieszkam nie daleko- powiedziałam
-Może się przejdziemy?- zapytał cicho Matthew
- Z miłą chęcią- odpowiedziałam
Poszliśmy dalej w park. Dużo rozmawialiśmy chodząc ścieżką, i między drzewami."Bawiliśmy" się opadłymi liśćmi drzew.Po drodze wymieniliśmy się numerami telefonów. Opowiadaliśmy sobie o wszystkim, no prawie.... Po długim spacerze wróciliśmy do niecierpliwiącej się Morgan.
- I jak?- zapytała
- Wspaniale- odpowiedziałam
Spojrzałam na zegar w telefonie. Było już po 18.
- Ok, ja już muszę lecieć- powiedziałam
- Pa- odpowiedziała Morgan
- Do zobaczenia- odpowiedział Matt
- Na pewno - powiedziałam z uśmiechem i ruszyłam w kierunku domu
Matt i Morgan poszli zaraz za mną, Widziałam jak szli w kierunku miasta
Weszłam do domu. Tata czekał na mnie z kolacją
- Gdzie to się chodzi do późna?- powiedział i roześmiał się
- A, gdzie ja nie byłam - powiedziałam i usiadłam w kuchni
-Smacznego- powiedział i wrócił do swojej gazety.
Zjadłam ze smakiem kanapki.
Poszłam na górę, wzięłam prysznic, ubrałam piżamę i wróciłam na dół.
Włączyłam telewizor i obejrzałam film który chciałam zobaczyć od tygodnia.
Po filmie którym był "Titanic" udałam się do pokoju na spoczynek
Zasłoniłam okno, zgasiłam światła i położyłam się na łóżku.Spałam nie wiem jak mocno, byłam bardzo zmęczona.
czwartek, 4 kwietnia 2013
Rozdział 5
Wstałam, dosyć wcześnie bo o 8:30. Mam nadzieje, że dziś mama będzie normalna.
Założyłam jakieś ciuchy, oczywiście ładniejsze niż zwykle, bo dziś była niedziela.Uczesałam się ładnie
Nie miałam ochoty nigdzie wychodzić. Nie chodziłam do kościoła odkąd mama.....To było tak dawno temu, całe szczęście, że chociaż ojciec o mnie pamiętał.Morgan mnie zmieniła, wcześniej poza szkołą nigdzie nie wychodziłam.Rzadko się uśmiechałam, to pewnie ta przyjaciółka na zawsze (?).Spróbuję żyć tak jak żyłam 5 lat temu.Nie będzie łatwo, ale się postaram, dla niej...
Nagle rozległ się dźwięk mojego telefonu:
- Mhm, nowy SMS- powiedziałam sama do siebie
"Przyjdź dzisiaj do kawiarni, pogadamy :) Morgan"
Nie miałam nic innego do roboty, więc postanowiłam, że wyjdę zaraz po śniadaniu.
- Cześć- powiedziałam schodząc do kuchni
-Hej słońce- odpowiedział zadowolony ojciec
- Co na śniadanko?-zapytałam i usiadłam obok
- Grzanki z serem i pomidorem- odpowiedział i poszedł wyjąć je z mikrofali
Zjadłam dwie grzanki, popiłam sokiem i wstawiłam do zmywarki
- Tato,idę do Morgan wkrótce wrócę- powiedziałam zakładając buty i kurtkę
- Dobrze-odpowiedział ojciec
Wyszłam z domu, kroki skierowałam do kawiarni w której się umówiłyśmy.
Usiadłam na krześle i zamówiłam małe lattè i czekałam na Morgan.
Dziewczyna zjawiła się 5 minut po tym, również zamówiła kawę
-Wiesz, nigdy nie miałyśmy okazji porozmawiać prywatnie- powiedziała
- Co nasz na myśli?-zapytałam zdziwiona
- Ty masz w ogóle chłopaka?- rzuciła nagle
- Nie, nikt by mnie nie chciał- odpowiedziałam
- Ojoj, to nie dobrze- zauważyła- Może ci kogoś znajdę?
- Nie dziękuje- odpowiedziałam
W tej chwili Morgan powiedziała:
- Znajdę ci chłopaka jak ulał- powiedziała i wyszła
- Ale ja nie chcę...-powiedziałam
Było już za późno.Morgan wyszła. Zastanawiałam się co wykombinuje.
Dokończyłam kawę i wyszłam.
Poszłam na chwilę do parku, aby porozmyślać. Gdy byłam w parku zadzwoniła Morgan
-Gdzie jesteś?-zapytała podekscytowana
- W parku, a co?-odpowiedziałam
- Czekaj na mnie, zaraz tam będę- powiedziała tajemniczo
- Będę przy wejściu- powiedziałam i rozłączyłam się
Ciekawa byłam co wymyśliła. Nie musiałam długo czekać, 20 minut i tyle
Morgan szła uśmiechnięta, jednak nie sama... był z nią chłopak
- Christina, to jest Matthew...
Taki krótki, ale następny będzie dłuższy( przynajmniej w mojej głowie jest długi)
Komentujcie :>
Założyłam jakieś ciuchy, oczywiście ładniejsze niż zwykle, bo dziś była niedziela.Uczesałam się ładnie
Nie miałam ochoty nigdzie wychodzić. Nie chodziłam do kościoła odkąd mama.....To było tak dawno temu, całe szczęście, że chociaż ojciec o mnie pamiętał.Morgan mnie zmieniła, wcześniej poza szkołą nigdzie nie wychodziłam.Rzadko się uśmiechałam, to pewnie ta przyjaciółka na zawsze (?).Spróbuję żyć tak jak żyłam 5 lat temu.Nie będzie łatwo, ale się postaram, dla niej...
Nagle rozległ się dźwięk mojego telefonu:
- Mhm, nowy SMS- powiedziałam sama do siebie
"Przyjdź dzisiaj do kawiarni, pogadamy :) Morgan"
Nie miałam nic innego do roboty, więc postanowiłam, że wyjdę zaraz po śniadaniu.
- Cześć- powiedziałam schodząc do kuchni
-Hej słońce- odpowiedział zadowolony ojciec
- Co na śniadanko?-zapytałam i usiadłam obok
- Grzanki z serem i pomidorem- odpowiedział i poszedł wyjąć je z mikrofali
Zjadłam dwie grzanki, popiłam sokiem i wstawiłam do zmywarki
- Tato,idę do Morgan wkrótce wrócę- powiedziałam zakładając buty i kurtkę
- Dobrze-odpowiedział ojciec
Wyszłam z domu, kroki skierowałam do kawiarni w której się umówiłyśmy.
Usiadłam na krześle i zamówiłam małe lattè i czekałam na Morgan.
Dziewczyna zjawiła się 5 minut po tym, również zamówiła kawę
-Wiesz, nigdy nie miałyśmy okazji porozmawiać prywatnie- powiedziała
- Co nasz na myśli?-zapytałam zdziwiona
- Ty masz w ogóle chłopaka?- rzuciła nagle
- Nie, nikt by mnie nie chciał- odpowiedziałam
- Ojoj, to nie dobrze- zauważyła- Może ci kogoś znajdę?
- Nie dziękuje- odpowiedziałam
W tej chwili Morgan powiedziała:
- Znajdę ci chłopaka jak ulał- powiedziała i wyszła
- Ale ja nie chcę...-powiedziałam
Było już za późno.Morgan wyszła. Zastanawiałam się co wykombinuje.
Dokończyłam kawę i wyszłam.
Poszłam na chwilę do parku, aby porozmyślać. Gdy byłam w parku zadzwoniła Morgan
-Gdzie jesteś?-zapytała podekscytowana
- W parku, a co?-odpowiedziałam
- Czekaj na mnie, zaraz tam będę- powiedziała tajemniczo
- Będę przy wejściu- powiedziałam i rozłączyłam się
Ciekawa byłam co wymyśliła. Nie musiałam długo czekać, 20 minut i tyle
Morgan szła uśmiechnięta, jednak nie sama... był z nią chłopak
- Christina, to jest Matthew...
Taki krótki, ale następny będzie dłuższy( przynajmniej w mojej głowie jest długi)
Komentujcie :>
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Rozdział 4
A więc; pokój Morgan wyglądał tak. Wchodząc było duże okno, z fioletowymi firankami.Obok biało- różowe łóżko z kolorowym kocem.Szafa biała, dębowa z naklejkami.Regał również biały dębowy , wypełniony drobiazgami. Biurko też z białego dębowego drewna. Na nim znajdował się laptop oraz półka z książkami. Dywan różowy, puchowy.
- Jej, jak tu u ciebie... dziewczęco- powiedziałam od nie chcenia
- Heh, niepotrzebna nutka znudzenia- powiedziała uśmiechnięta Morgan
- OK, chodźmy dalej- powiedziałam
No i poszłyśmy, Morgan pokazała mi pokój Fallon Pokoje Fallon i Morgan nie wiele się różniły.
Tylko tym że miały inaczej poustawiane pamiątki i inne drobiazgi.
Potem był pokój Mick'a. Był on zupełnie inny. Przede wszystkim był w kolorach niebieskiego
Łóżko które stało na przeciw drzwi było z białego drewna dębowego z pościelą niebieską w granatowe paski. Szafa również dębowa cała obklejona naklejkami.Regał wypełniony drobiazgami.Na biurku kredki flamastry i inne przybory do malowania. Łazienki jak łazienki, jedna niebieska, druga fioletowa.
Kuchnia w lekkich kremowych barwach z dużym stołem.Szafki kuchenne drewniane, z kuchenką elektryczną. Tona elektroniki jak mikser, ekspres do kawy mikrofala i inne. Następnie poszliśmy do salonu gdzie siedzieli rodzice Morgan Salon był sporawy.Kanapa i fotele z delikatnej skórki. Plazma, konsola X-BOX i inne tym podobne.
- Może chcesz zostać u nas na obiad?-zaproponowała mama Morgan
-Nie, dziękuje-odpowiedziałam zbierając się do wyjścia
Wsiadłam w autobus i pojechałam do domu.Czekali tam na mnie.. moi rodzice.
To znaczy tata, bo mama jest pewno niedostępna
Wysiadłam tuż przy moim domu.Było już wpół do 20
- Wróciłam !-krzyknęłam zdejmując buty
-Dobrze kochanie-usłyszałam głos ojca
Weszłam do kuchni. Na stole stała dla mnie kolacja.
- My już zjedliśmy- odpowiedział mężczyzna z uśmiechem
Szybko zjadłam pyszne spaghetti.Po czym udałam się do łazienki aby spłukać ten dzień.
Wysuszyłam włosy suszarką, i udałam się na spoczynek
Ubrałam się w koszulę nocną, zgasiłam światło i położyłam się spać.
Spałam mocno, chodź czujnie.
Przepraszam,że tak krótko ale nie mam dużo pomysłów obecnie. Większość dotyczy przyszłości.
Ale mam nadzieje że się wam podoba :D
- Jej, jak tu u ciebie... dziewczęco- powiedziałam od nie chcenia
- Heh, niepotrzebna nutka znudzenia- powiedziała uśmiechnięta Morgan
- OK, chodźmy dalej- powiedziałam
No i poszłyśmy, Morgan pokazała mi pokój Fallon Pokoje Fallon i Morgan nie wiele się różniły.
Tylko tym że miały inaczej poustawiane pamiątki i inne drobiazgi.
Potem był pokój Mick'a. Był on zupełnie inny. Przede wszystkim był w kolorach niebieskiego
Łóżko które stało na przeciw drzwi było z białego drewna dębowego z pościelą niebieską w granatowe paski. Szafa również dębowa cała obklejona naklejkami.Regał wypełniony drobiazgami.Na biurku kredki flamastry i inne przybory do malowania. Łazienki jak łazienki, jedna niebieska, druga fioletowa.
Kuchnia w lekkich kremowych barwach z dużym stołem.Szafki kuchenne drewniane, z kuchenką elektryczną. Tona elektroniki jak mikser, ekspres do kawy mikrofala i inne. Następnie poszliśmy do salonu gdzie siedzieli rodzice Morgan Salon był sporawy.Kanapa i fotele z delikatnej skórki. Plazma, konsola X-BOX i inne tym podobne.
- Może chcesz zostać u nas na obiad?-zaproponowała mama Morgan
-Nie, dziękuje-odpowiedziałam zbierając się do wyjścia
Wsiadłam w autobus i pojechałam do domu.Czekali tam na mnie.. moi rodzice.
To znaczy tata, bo mama jest pewno niedostępna
Wysiadłam tuż przy moim domu.Było już wpół do 20
- Wróciłam !-krzyknęłam zdejmując buty
-Dobrze kochanie-usłyszałam głos ojca
Weszłam do kuchni. Na stole stała dla mnie kolacja.
- My już zjedliśmy- odpowiedział mężczyzna z uśmiechem
Szybko zjadłam pyszne spaghetti.Po czym udałam się do łazienki aby spłukać ten dzień.
Wysuszyłam włosy suszarką, i udałam się na spoczynek
Ubrałam się w koszulę nocną, zgasiłam światło i położyłam się spać.
Spałam mocno, chodź czujnie.
Przepraszam,że tak krótko ale nie mam dużo pomysłów obecnie. Większość dotyczy przyszłości.
Ale mam nadzieje że się wam podoba :D
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)